Max Nightingale ➟ MORDERSTWO W FABRYCE SNÓW
Morderstwo w fabryce snów / Max Nightingale, tł. Tomasz Wyżyński, Czarna Owca 2026
PRZEDWCZESNY KONIEC
Blask reflektorów, wielkie nazwiska, kinowe śledztwo i krwawe płótna. Ta książka to czysta rozrywka dla fanów kryminałów. Mnie wszystko to kojarzy się z Morderstwem w Orient Expressie oraz wybitnym filmem Grand Budapest Hotel.
„Skakanie” po stronach w tego typu książkach potrafi być męczące. Ale nie tutaj. Nie kartkujemy połowy książki, żeby zaraz wrócić na początek, bo nasz detektyw, w którego się wcielamy, zginął albo nie sprostał zadaniu. Hollywoodzka sceneria potęguje znaczenie i doniosłość odkrycia zwłok, a pozornie banalna historia okazuje się zagmatwana niczym labirynt napisów końcowych w filmach.
Książka zabiera nas do hotelu Royale Premiere w noc poprzedzającą rozdanie najważniejszych filmowych nagród Golden Star Awards. Jest rok 1958, a jedną z największych gwiazd jest Blanche Aikerman - wschodząca perła Hollywood, która jednak szybko schodzi z naszej sceny. Na powierzchnię wypływamy za to my. Detektyw, który nie chce odebrać telefonu.
Od zbrodni do korytarza, od telefonu do recepcji. Biegamy, wypytujemy, unikamy paparazzi. Wpadamy na gangsterów i tropy prowadzące do większego przestępstwa. Uciekamy samochodem, bratamy się z podejrzanymi, wpadamy w tarapaty.
Fabryka snów to idealne miejsce, żeby odnaleźć siebie. Jednak kiedy komuś się to udaje, zazdrosne spojrzenia zaczynają podążać za jego plecami. Wielu tylko czeka, żeby przelać czarę cudzego sukcesu na własną korzyść i wykuć z niego swój blask.
To gwiazdorska zbrodnia z wybitnymi emocjami i śmiertelną dawką absurdu, który przeplata się z powagą. Wszystko potrafi zamydlić nam oczy. Kiedy myślimy, że przecież to on zabił, nagle w oczach innej postaci pojawia się błysk. I ta myśl… Może to jednak ona? Ale jak mogła? A on? Dlaczego?
Legendarne postacie często mają tylko wycinek życia, by stać się kimś, kogo zapamiętają kolejne pokolenia. W tym świecie każdy chce zostać zapamiętany. Blanche Aikerman chyba jednak nie tak wyobrażała sobie własną legendę. Śmierć gwiazdy w przeddzień jej największego blasku jest przewrotnym, niemal poetyckim ukłonem w stronę fabryki snów, w której granica między wielką karierą, a tragicznym końcem potrafi być wyjątkowo cienka.
Złota era Hollywood, bajeczni podejrzani, niecodzienni sprzymierzeńcy i motyw równie smutny, co okropny. Przede wszystkim jednak to świetna zabawa, przy której bawiłem się dwa razy. Bo za pierwszym razem okazało się, że nie przeczytałem połowy książki! A sprawa była już rozwiązana.
Muszę zaznaczyć, że tutaj to naprawdę MY podejmujemy decyzje. To od nas zależy, co zrobimy dalej i w którą stronę pójdziemy. To prawdziwa detektywistyczna historia. I choć wprawieni w bojach czytelnicy kryminałów mogą początkowo uznać zagadkę za banalną do rozwiązania, po kilku stronach znajdą się w niemałych kłopotach. Ich dążenie do prawdy może bowiem okazać się… śmiertelne w skutkach.
Lawirując między odkryciem prawdy a własną śmiercią, nieustannie czujemy zagrożenie. W końcu główny bohater nie powinien ginąć co chwilę… prawda?
Polecam
Dominik
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz