.

.

sobota, 19 lutego 2011

Paryskie impresje Alexandry Kalarus

 Chodźmy dziś na miasto, Champs de Mars nas lubi,
zwłaszcza późną porą gdy Paryż trwa w ciszy.
Koło starej wieży, smutki można zgubić,
daleko od mrocznych zaułków na Clichy.

   

Nocą blaski tulą się do wszystkich cieni,
spójrz na Champs Élysées, tuż po wschodniej stronie,
Tuileries zasnęły a my przebudzeni
cichym pięknem nocy, gwarem nie splamionej.


 
Tutaj Pont des Arts gdzie kłódki wciąż brzęczą,
stary Louvre wtulony w ramiona Rivoli,
Siedzimy w l'Arôme białe wino sącząc.
Widzisz? Smutek zniknął, noc wszystko zagoi.
A.G./27.10.10/Paris (www.kobieta.pl)
 

czwartek, 17 lutego 2011

Ewa Parma i Marta Fox


Wieczór przy świecach
który odbył się wczoraj w Szesnastce, poświęcony był... MIŁOŚCI. Były więc erotyki, czytane przez poetkę Ewę Parmę, a także przez odważną publiczność, były też motywy muzyczne ze znanych filmów o miłości, były także rozmowy
o tym, jak dusza nam śpiewa, gdy jesteśmy zakochani. A śpiewa, jak się okazało, tak samo, bez względu na to, czy ma się 18, czy 60 lat.

Nasz gość - Ewa Parma opowiedziała nam o swoim najnowszym tomiku wierszy W strefie ognia

Prowadząca spotkanie - Marta Fox



  
Motywy muzyczne z filmów Love story i Amelia
w wykonaniu Andrzeja Hanusika


Żywa reakcja publiczności 
i recytacja jednego z wierszy Ewy Parmy


Długa kolejka po książkę i autograf

 

Nie patrz na mnie tak natarczywie
nie oddam ci ani jednego grzechu
i nie chcę by ode mnie odeszło
siedem moich złych duchów - 
każdy z nich to bliski przyjaciel
prawdziwy anioł stróż
w rozterkach zawsze przy mnie
w upadkach niezawodny
w rozpaczy niezastąpiony.

Maria Magdalena z Pieskowej Skały

niedziela, 6 lutego 2011

Kopciuszek po śląsku

Dawno, dawno temu... za górami, za lasami... w starym familoku mieszkoł Kopciuszek, ojciec, macocha z dwiema cerami. 
 Macocha i cery były szpetne jak przodek po odstrzale. 

 
  Kieregoś dnia macocha pojechała z cerami do miasta pokupować
klajdy na bal.
Na tym balu książę mioł se w babach pomaszkecić
i wybrać se jedna za żona.
 


 A Kopciuszek w tym czasie musioł oddzielić wągiel od mułu.  
Kopciuszek tyż bardzo chcioł jechać na bal, 
ale nie mógł,  bo musioł uwarzyć żur dla ojca. 
 A do tego był tak umazany od mułu, ale tak umazany, 
że macocha kozała mu siedzieć w doma. I Kopciuszek fest płakoł, 
siodł na ryczce i ryczoł... ale tak ryczoł, że zrobiła się tako kałuża 
i z tej kałuży wylozł Skarbek i powiedzioł: 
"Nie rycz, pojedziesz."  
Skarbek zmienił się w woźnica i pojechoł z Kopciuszkiem na bal. 
 Jak Kopciuszek zajechoł na bal, i normalnie jak tom wlozł,
to wszystkich szlak trefił, a macocha cało spuchła. 


 Na drugi dzień książę wzioł szczewik, który stracił Kopciuszek. 

 
Siodł na moplika i jechoł przez cały Śląsk. 
Jechoł, jechoł... dojechoł do domu macochy. 
 Zaczoł przymierzać ten szczewik na każdo szłapa.

 
 Już tak miał wylazować, dziwoł się a tam w koncie normalnie umazany Kopciuszek. I tak niechętnie trocha go zawołoł: "E, podstow ino szłapa!".
A Kopciuszek się troszka tak onaczył, pado:

"Ja, a kaj jo tam pójda...".
I wtedy oczy mu się otwarły. Poznoł ją po akcyncie. 



I żyli długo i szczęśliwie.

K O N I E C

Wystąpili: uczniowie z Zespołu Szkół nr 9
w Bogucicach
Zapożyczony tekst: Kabaret Młodych Panów