Jenny Erpenbeck ➟ OPOWIEŚĆ O STARYM DZIECKU

 

Opowieść o starym dziecku/ Jenny Erpenbeck, tł. Eliza Borg, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Wydawca 2026

Co zostaje z człowieka, kiedy znika wszystko inne?
Czym jest upływ czasu, kiedy jesteśmy poza nim? 

Życie potrafi płatać figle. Kiedy jesteśmy mali - chcemy być dorośli. Jako nastolatkowie czujemy się, jakbyśmy już nimi byli. Gdy wchodzimy w dorosłość, wydaje nam się, że świat stoi przed nami otworem. A potem nagle okazuje się, że chcielibyśmy znowu być dziećmi. 

Im jesteśmy starsi, tym bardziej widać, jak bardzo jesteśmy niedorośli. Udajemy, że wiemy więcej, niż naprawdę wiemy. A tymczasem z roku na rok zakopujemy się coraz głębiej w rzeczywistości, której do końca nie rozumiemy. 

Opowieść o starym dziecku - właściwie o czym to jest?

To pytanie pojawiło się u mnie jeszcze przed lekturą. I nie zniknęło po jej zakończeniu. 

Książka zabiera nas w stan bycia dzieckiem, które nie pasuje do świata. Do ludzi. Do zasad.

Dziewczynka jest gdzieś pomiędzy byciem wyśmiewaną, pomijaną, wykorzystywaną… a byciem powiernikiem cudzych sekretów. Funkcjonuje obok innych, ale jakby nie do końca była jedną z nich. 

Nie buntuje się. Nie stawia oporu. Przyjmuje wszystko - jakby nie rozumiała przyczyn i skutków. Jakby nie do końca była człowiekiem. 

A jednak gdzieś głęboko, pod warstwami milczenia, obojętności i wycofania coś w niej jest. Coś, co tylko momentami przebija się na powierzchnię. I to właśnie jest niepokojące. 

Bo z jednej strony czujemy wobec niej współczucie.

A z drugiej - pojawia się irytacja. I myśl: otrząśnij się. żyj. 

Tylko czy to naprawdę takie proste? 

Erpenbeck powoli, bez pośpiechu, z każdym kolejnym fragmentem odbiera bohaterce kolejne elementy człowieczeństwa. Zamienia człowieka w obiekt. 

Znika język. Znikają emocje. Znika poczucie rzeczywistości.
Zostaje tylko istnienie - puste, zawieszone, trudne do uchwycenia. 

To książka, w której można zobaczyć wiele: dojrzewanie, samotność, przemoc, traumę, utratę tożsamości. Ale może przede wszystkim - życie, które gdzieś się wydarza… ale jakby obok nas. Nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Nie prowadzi za rękę. Zostawia.

I chyba właśnie dlatego działa tak mocno.
Bo po tej lekturze mam jedną myśl: chcę być sobą.
Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. 

Polecam Dominik


Komentarze


Archiwum postów

Pokaż więcej
Copyright © Szesnastka