Matt Dinniman ➟ DUNGEON CRAWLER CARL

 

Dungeon Crawler Carl/ Matt Dinniman, tł. Sara Manasterska, Wydawnictwo Czarna Owca 2026

Reality show końca świata
Ta książka pochłonęła mnie w całości.
Carl wychodzi w zimową noc szukać nie swojej kotki Pączusi. Chwilę później Ziemia przestaje właściwie istnieć, a on trafia do gigantycznego Lochu stworzonego ku uciesze międzygalaktycznej publiczności.
I tak zaczyna się jedna z najbardziej absurdalnych, brutalnych i uzależniających serii, jakie kiedykolwiek czytałem.
„Dungeon Crawler Carl” to LitRPG - czyli połączenie fantastyki z mechaniką gier komputerowych. Levelowanie postaci, statystyki, achievementy, skrzynki z lootem, bossowie, skille i kolejne poziomy lochu.
Czułem się bardziej jak na kanapie przed grą niż podczas czytania książki. Absurdalne osiągnięcia za zabicie goblinów - stopami oczywiście. Legendarne skrzynki. I beznadziejne skille, które brzmią jak żart.
W tym wszystkim najlepsze jest to, że książka doskonale rozumie, jak bardzo to wszystko jest jednocześnie głupie… i niesamowicie satysfakcjonujące.
Kolejne poziomy lochu robią się coraz bardziej chore. Potwory są coraz gorsze, bossowie coraz dziwniejsi, a sztuczna inteligencja zarządzająca całym systemem momentami zachowuje się jak psychopatyczny administrator MMO po trzecim energetyku.
Loch należy do międzygalaktycznej korporacji Borant. Wszystko jest show. Sponsorzy, oglądalność, wyświetlenia, popularność uczestników. Ludzie umierają, a kosmici oglądają to jak kolejny sezon ulubionego programu.
Ale pod tym wszystkim głęboko w lochu jest drugie dno. Bo pod całą tą groteską, przekleństwami i idiotycznym humorem kryje się bardzo ponura wizja świata. Carl szybko rozumie, że to nie jest żadna gra. Nagroda za zwycięstwo jest właściwie iluzją, a ludzkość została zamieniona w produkt do konsumowania przez galaktykę.
Im dalej wchodzimy do Lochu, tym bardziej czuć ten przytłaczający ciężar. A jednocześnie człowiek dalej ekscytuje się lootem po lamie plującej lawą.
Jednak humor działa tu znakomicie. Od głupich żartów SI, przez absurdalne achievementy, aż po niekończące się popkulturowe odniesienia. Momentami czułem się jak podczas oglądania totalnie chaotycznego streama z jednej z gier MOBA czy MMO.
Do tego wszystko przeżywamy w doborowym towarzystwie świetnego duetu bohaterów. Carl jest zmęczony, sfrustrowany i coraz bardziej świadomy horroru całej sytuacji. Wie więcej niż Pączuś i desperacko próbuje ją chronić, choć momentami sam potrzebuje ratunku.
A Królewna Pączuś… Jak to kot - wprowadza swój porządek i przeplata go chaosem. Rozkapryszona kotka, gwiazda reality show, ego większe niż cały Loch i jedna z najlepszych postaci w tej książce. Posiadacze kotów będą zachwyceni tym jak bardzo każde jej zachowanie wpisuje się w waszego pupila.
Im dalej brniemy w historię, tym bardziej zaczynamy dostrzegać większe konflikty w strukturach Lochu, politykę międzygwiezdnych frakcji, starych graczy i tajemnice samego Lochu. I nagle okazuje się, że pod tą warstwą szalonej zabawy kryje się naprawdę dobrze przemyślany świat.
Po skończeniu książki miałem wrażenie zdobycia achievementu:
„Przeczytałeś tę książkę.
Wszystko u ciebie w porządku?
Dlaczego dobrowolnie czytasz coś, co aż tak ryje beret?”
Zaliczam się do publiki tego show. Więc klikam "dodaj do ulubionych" tych bohaterów i ogromnie czekam na kolejny odcinek... znaczy się tom tej serii.
A tymczasem.
Zapraszam do podróży z Królewskim Dworem Królewny Pączuś.
Wielkiej Czempionki Najsilniejszej w Lochu.
CHOLERNY ŚWIAT PĄCZUŚ.
Śmiertelnie polecam
Dominik

Komentarze


Archiwum postów

Pokaż więcej
Copyright © Szesnastka