Nikt/ Philippe Pelaez, il. Guénaël Grabowski, Denis Béchu, tł. Jakub Syty, Wydawnictwo Lost In Time 2026

WSZYSTKO ZA MISJĘ
Daniel Nikt jest naukowcem, który marzy o zbadaniu Europy - księżyca Jowisza. Ma córkę, którą kocha, i z którą wspólnie marzy o eksploracji kosmosu. Z żoną natomiast od dawna nie łączy go już romantyczna relacja. Rodzina rozpada się na jego oczach, a wspólne chwile powoli przeciekają mu przez palce.
Wyprawa w kosmos nie naprawi tego, co zostało już zniszczone. Wręcz przeciwnie. Tylko pogłębi przepaść, której być może od samego początku nie dało się już zasypać. Daniel poświęcił się misji. Pytanie tylko, ile jeszcze będzie musiał poświęcić.
Philippe Pelaez stworzył historię, która przytłacza nie rozmachem kosmicznej podróży, lecz emocjami. Z każdą stroną coraz mocniej zaciska pętlę na gardle. To opowieść o człowieku, który znalazł się bardzo daleko od Ziemi, ale swoje największe problemy zabrał ze sobą.
Narracja skacze pomiędzy teraźniejszością a wspomnieniami. Przeszłość miesza się z tym, co dzieje się na statku, a granica pomiędzy rzeczywistością i tym, co podpowiada umysł Daniela, zaczyna się niebezpiecznie zacierać.
Co chwilę pojawiało się w mojej głowie pytanie: czy to jeszcze jest prawda, czy już tylko wytwór umysłu bohatera?
Kosmos jest tutaj przestrzenią, ale statek staje się więzieniem. Zamknięcie na jego pokładzie odbija się na Danielu bardziej, niż mogłoby się wydawać. Obserwujemy bohatera tragicznego, złamanego i coraz bardziej zagubionego pomiędzy własną jaźnią, wspomnieniami a tym, co dzieje się naprawdę.
Jest jeszcze Pan Zilch - sztuczna inteligencja, której obecność dodatkowo komplikuje sytuację. Próbuje prowadzić Daniela, czasami go powstrzymuje, ale jego możliwości i decyzje są ograniczone przez kod oraz algorytmy. Człowiek i maszyna zostają więc zamknięci razem w przestrzeni, z której nie ma łatwej ucieczki.
A wszystko to oglądamy w świetnej oprawie graficznej. Guenael Grabowski doskonale buduje atmosferę izolacji. Kosmos wydaje się niemal namacalny, a wnętrze statku badawczego jest pełne szczegółów, które sprawiają, że zaczynamy wierzyć w jego funkcjonalność. Kolejne plansze potrafią wywołać dziwne poczucie ciszy - takiej, jaka mogłaby zapaść tylko gdzieś bardzo daleko od Ziemi.
I właśnie ta cisza jest jednym z największych atutów komiksu. Bo pod historią o podróży na Europę kryje się opowieść o człowieku. O ambicji. Samotności. Stracie. Zachwianej wierze w siebie. O tym, ile jesteśmy gotowi poświęcić, żeby osiągnąć cel, który kiedyś wydawał się najważniejszy na świecie. A także o tym, czy człowiek może wygrać z własnym umysłem.
Im bliżej Europy, tym mocniej zaczynamy rozumieć, że prawdziwa podróż Daniela nie odbywa się wcale przez kosmos. Odbywa się w jego głowie.
Po przeczytaniu tego komiksu została ze mną jedna myśl: czy tytaniczny wysiłek i całkowite poświęcenie naprawdę mogą wygrać z losem? Czy mamy wpływ na własną drogę, czy tylko próbujemy zmienić kierunek, poruszając się po przestrzeni, której granic sami nie wyznaczyliśmy?
„Nikt” to komiks o wielkiej podróży, który ostatecznie okazuje się bardzo osobistą historią o cenie ambicji i konsekwencjach wyborów.
Polecam
Dominik

Komentarze


Archiwum postów

Pokaż więcej
Copyright © Szesnastka